Do tych urodzin mentalnie przygotowywałam się dość długo, praktycznie wyszło jak zawsze czyli na ostatni moment. Ale jak to powiedziała moja kochana frends „liczy się efekt, jak w spektaklu- publiczność nie widzi prób tylko premierę” więc zapraszam serdecznie na premierę 6 urodziny Sary i Salvadora !!
Kurtyna !!!

Wiedziałam, że mają być kowboje, ale też chciałam, żeby miały radość iż jest jakiś motyw bajkowy. TOY STORY uwielbiają, więc wszystko złożyło się świetnie:) Powiem Wam w sekrecie, że najlepsze pomysły przychodzą mi do głowy zawsze w ostatnim momencie. Oczywiście jak zawsze niezastąpiony był Pinterest, który tak ogólnie jest największym pochłaniaczem ludzkiego czasu ale o tym może kiedy indziej. 
Nieoceniona była oczywiście Ania z Mamandi, wszystkie papierowe dodatki, czyli kółeczka na patyczkach, flagi, baner oraz owijki na butelki to jej zasługa. Motyw podoba mi się bardzo, krowie łaty to jest to!!! Największy problem miałam z sianem, skąd je wziąć, tu z pomocą pospieszyła moja wspaniała Madzia i jej siostra, z której to właśnie gospodarstwa owo siano pożyczyliśmy:) Balony napełnione helem, pompowane w przeddzień imprezy o 21 wszej. Tu z kolei na pomoc pospieszyła moja ukochana Alice <3 . Potem poszło już gładko ( no powiedzmy). Modliłam się jeszcze tylko o pogodę w miarę, i powiedzmy, że nie było najgorzej. 
Acha i najważniejsze!!!!!! Najważniejsza była Pani animatorka, przewspaniała Ania bez której po 15 minutach imprezy strzeliłabym sobie w łe…. Podziwiam Pani przedszkolanki i wszelkie nauczycielki, za spokój i opanowanie!!!! No ale dobra patrzcie na efekt końcowy i konieczne dajcie znać na dole czy się podobało:)

 Strój dla Sarki robiłam sama. Tzn koszulę, kupiłam i naszyłam na nią żółty materiał i czerwone paseczki, górną warstwę spódnicy zrobiłam z tiulu.

}