DSC_7678post

Warszawa weekendowo :)

Czerwiec 21, 2018 , In: Blog , With: No Comments
0

Wstyd się przyznać ale nigdy nie byłam w Warszawie tak naprawdę. Kiedyś w liceum byłam z wycieczką zwiedzać TVP, raz z dziećmi jak były całkiem małe w Łazienkach i to tyle widziałam Warszawę. Ostatnim razem jak byliśmy to poza Złotymi Tarasami i Arkadią też nigdzie nie byliśmy. Aż wstyd. Tym razem chciałam z dziećmi po prostu połazić po mieście, pójść na starówkę i koniecznie w końcu zaliczyć Centrum Nauki Kopernik. Wybieraliśmy się tam juz dwa lata temu ale Sali skręcił wtedy kostkę i z gipsem nie było szans jak jechać. Tak więc na spontana wybraliśmy się teraz. Zapowiadała się piękna pogoda więc czego chcieć więcej.  W piątek cali podekscytowani koło południa wyjechaliśmy. Warszawa przywitała nas takimi korkami, że na dzień dobry na się odechciało wszystkiego.Dobrze, że w trakcie drogi zarezerwowałam bilety do CNK bo okazało się, że na piątek i sobotę już nie ma, więc pewnie gdybyśmy poszli w niedzielę po prostu do kasy to nie weszlibyśmy w cale. Jeżeli będziecie się wybierać do Centrum Nauki Kopernik, pamiętajcie aby sobie wcześniej właśnie owe bilety zarezerwować i pamiętajcie również, że tam wchodzi się o określonych godzinach. My mieliśmy bilety na 10;40 i pomimo ze z hotelu mieliśmy 900m na piechotkę to w niedziele akurat był triathlon IRON MAN  i akurat ulica przy CNK była zablokowana więc musieliśmy objechać pół Warszawy i koniec końców Dark wysadził nas gdzieś na ulicy i biegliśmy dosłownie  bo zostały nam 3 minuty do 11;40 ( czyli godzinę po tym kiedy było nasze wejscie, ponieważ wejść można na 20 minut przed albo godzinę po zarezerwowanym terminie, potem (podobno, tak pisze na stronie internetowej) bramki już się nie otworzą). Zdążyliśmy, ale Darek nie. Po jakichś 20 minutach kiedy znalazł miejsce parkingowe dotarł, na szczęście pani w kasie przedrukowała bilet i też mógł wejść.

Jak już jestem przy CNK to zacznę od tego. Przyznam szczerze, że chyba za wiele od tego miejsca oczekiwałam. Nie mówię, że było niefajnie. Dzieciakom bardzo się podobało, ale jakoś nie zrobiło na mnie niesamowitego wrażenia. Miejsce warte odwiedzenia z nastawieniem na czas poświęcony w 100% dzieciom, gdyż wiadomo, że trzeba im każdą po kolei rzecz wytłumaczyć i wypróbować razem z nimi. Niestety dla 9 latków niektóre z atrakcji nie były dostępne. Na terenie CNK można również coś przekąsić, fajne naturalne jogurty z owocami, owoce, jakieś tam kanapki , kawka, smothies też się znalazło. Ceny jak na takie miejsce całkiem spoko. W środku spędziliśmy jakieś dwie godzinki. Był to spokojny czas, żeby sobie wszystko pooglądać, spróbować i dotknąć.
Podsumowując jeśli chodzi o Centrum Nauki Kopernik – warto wcześniej kupić bilety, żeby się na miejscu nie rozczarować, że już nie ma miejsc. Nastawić się na dobrą zabawę z dziećmi. Zostawić samochód gdzieś dalej i dojść do centrum na piechotę, żeby nie stracić czasu stojąc w korku czy też szukając miejsca pod samym CNK.

Jako, że ja jak już wspomniałam w Warszawie wcześniej jakoś specjalnie nie byłam, chciałam przejść się na starówkę. W piątek jak w końcu udało nam się dotrzeć do hotelu, zrobiliśmy sobie małą wycieczkę na piechotkę. Pani w recepcji zapewniała, że to raptem 15 minut spacerkiem. No naszym tempem w trójką dzieci zeszło nam chyba z godzinę ( następnym razem bierzemy hotel przy rynku haha). Ale ten spacer był wspaniały. Pogoda idealna, dzieci po kilku godzinach siedzenie w samochodzie wcale nie marudziły , że je nogi bolą czy cokolwiek. Dzielnie maszerowały. Nawet Brunek do samego końca wycieczki wytrwał nie zasypiając. W zasadzie od naszego hotelu do starówki jest jakieś 3,5 hm i przez całą trasę wzdłuż ulicy są same knajpki i sklepiki. Tak mnie to urzekło. Czułam się jak bym była na wakacjach. Ludzie wyluzowani, uśmiechnięci, bez spiny. Dzieciaki biegają. Po drodze były ze dwa albo trzy jakieś festyny, nie wiem jak to nazwać, ale było fajnie. Sama starówka piękna, w ogóle Warszawa jest przepiękna. Do tego trafił nam się jeszcze przecudny, ciepły zachód słońca. Czego chcieć więcej <3

Bardzo chciałam też pójść z dziećmi do Łazienek Królewskich. Jak się uśmiałam jak moje dzieci na wieść że idziemy do Łazienek spytały :- mamo a te łazienki są w środku czy na zewnątrz -)))) Niestety z uwagi na to iż tego samego dnia wracaliśmy do domu, nasz spacer po Łazienkach był dość krótki, nad czym bardzo ubolewam i szczerze zazdroszczę tym którzy mogą zajść sobie tam codziennie i choćby posiedzieć na trawce. Jest naprawdę uroczo 🙂

Mamy też w Warszawie znajomych, którzy mają psy z naszej hodowli i to jest też taki trochę preteks żeby tam pojechać. Bardzo miły czas również z nimi spędziliśmy i mam nadzieję, że będziemy to częściej powtarzać. Jedyny minus Warszawy ale to chyba taki ogromniasty to straszliwy tłok. Jest tyle samochodów, że ilość czasu jaką spędziliśmy w korkach to jakaś masakra. Miałam wrażenie, że szybciej bym na piechotę poszła no a już rowerem to na bank. Zdecydowanie gdybym mieszkała w Warszawie to rower byłby moim środkiem jedynym środkiem transportu.

Kochani poniżej zdjęcia. Mam nadzieję, że ich ogromna ilośc Was nie odstraszy 🙂

Buziaki

Jeśli podobał Ci się post będzie mi bardzo miło jeżelili go udostępnisz dalej lub polubisz .

Share to Google Plus
YOU MIGHT ALSO LIKE
Sierpień 2, 2017

Odpowiedni człowiek <3

Anioły, Blog
READ ARTICLE
Październik 17, 2014

Blueee

Blog
READ ARTICLE
Czerwiec 10, 2013

Pled.

mama, pled, szydełko
READ ARTICLE
There are no comments yet. Be the first to comment.

Leave a Comment

Mama bliźniąt i całej zgrai zwierząt. Nasz dom to istny huragan...dwoje dzieci , siedem psów i dwa koty to mieszanka wybuchowa, ale jest wesoło. Zapraszamy do Naszego swiata:)

zBLOGowani.pl

Instagram

Instagram did not return a 200.

Follow Me!

}