DSC_6277post

Post Dr Dąbrowskiej- co i jak ??

Kwiecień 20, 2018 , In: be fit, Blog , With: No Comments
0

Kochani bardzo Wam dziękuję za tak duży odzew co do ostatniego postu. Cieszę się, że jesteście tym tak zainteresowane gdyż na pewno poprawi to Wasz zdrowie a także i samopoczucie. Chciałabym Wam dzisiaj odpowiedzieć na pytanie które najczęściej od Was otrzymuję w sprawie postu Dr Dąbrowskiej.  No więc zaczynamy 🙂

Co jadłaś na diecie?? To pytanie padało od Was najczęściej.

Tak jak każdy człowiek jest inny  tak będzie lubił jeść co innego. Ja np nie przepadam za gotowanymi warzywami więc u mnie podstawą diety były surowe warzywa.  Owoce można jeść w małych ilościach więc nie nastawiajcie się zbytnio na nie.

Więc tak, dzień zaczynałam od wypicia szklanki ciepłej wody z cytryną.

Po pół godzinie jadłam śniadanie. Przeważnie było to jabłko i do tego jakaś sałatka, np. pomidor, kiełki, roszponka, szpinak, cebula czerwona, pomidory suszone na słońcu ( te w paczce a nie w słoiku z olejem)i pietruszka zielona. To wszystko doprawiałam solą i pieprzem i jadłam w ilości takiej aż się najadłam.  Drugie śniadanie to przeważnie był sok z marchwi i buraka, jeśli nie miałam czasu zrobić sama kupowałam w Lidlu, mają bardzo dobry sok z buraka ćwikłowego z dodatkiem cytryny, bądź sok jednodniowy marchwiowy. Uważajcie tylko na sok w Lidlu marchwiowy ponieważ on jest z dodatkiem miodu, czego na diecie nie można.

Obiad to przeważnie była duszona patelni pokrojona w plasterki cukinia, oprószona przyprawami. Lub co bardzo ale to bardzo mi smakowało to pokrojony korzeń pietruszki ( możecie ja tak jakby zeskrobać obieraczką do warzyw, wtedy będzie cieniutka), szpinak, pomidory suszone na słońcu i na koniec natka pietruszki. Korzeń pietruszki, szpinak i pomidory cały czas podlewałam wodą na patelni aż fajnie zmiękły i pietruszka nabrała złotego koloru. Wiele z Was pomyśli że korzeń pietruszki fuj. Ja w zupie np nie cierpię ale podduszony na patelni korzeń pietruszki jest przepyszny, ma słodki smak. Ja osobiście uwielbiam. Bardzo lubiłam też kapustę pekińską duszoną z marchewką i cebulą lub porem.  Kalafior bądź brokuł ugotowany a potem lekko podduszony na patelni aby nabrał złotego koloru.

Po południu jeśli bardzo brakowało mi słodkiego jadłam jabłko i grejpfruta. Pomyślicie, że przecież jest gorzki. Uwierzcie mi, że po kilku dniach kiedy odstawicie cukier, grejpfrut jest przepyszny. Czasami obierałam sobie pół granatu albo kiwi. Pamiętajcie tylko aby tych wszystkich owoców w tak dużej ilości nie jeść w jednym dniu. Ja najwięcej jadłam dwa jabłka i grejpfrut. Jeśli chciałam zjeść kiwi to jadłam jedno jabłko. Owoce jak maliny, jagody powinny być jedzone tylko w ilościach dekoracyjnych. Ja nie jadłam ich w sumie wcale.

Kolacja to u mnie przeważnie były również soki. Głownie marchew oraz burak, ale często dodawałam brokuła, szpinak, jarmuż. seler naciowy, oraz wszelkiego rodzaju sałatki np. surowy kalafior, pomidorki koktajlowe i natka pietruszki. Zamiast pomidorków można też dać ogórek zielony. Jeśli miałam ochotę na coś ciepłego gotowałam zupę krem – pomidorową, ogórkową, dyniową.  Bywały dni, że kolacja to była kapusta kiszona bądź kiszone ogórki.

Wiadomo, że u każdego przychodzą kryzysy i ochota na coś zakazanego. Niestety muszę Wam przyznać, że ja takowego nie miałam. Byłam od dłuższego czasu psychicznie przygotowana i nastawiona na post, ze po prostu nie dopuszczałam do głowy takich myśli. Należy jednak nie dopuszczać do tego aby organizm zgłodniał, przynajmniej w początkowych dniach bo później jeśli włączy się OW ( odżywianie wewnątrzkomórkowe ) nie będziecie odczuwać głodu, co nie oznacza iż nie należy jeść. Jeść trzeba i powinno się pilnować oraz liczyć kalorie, tak żeby nie było ich za dużo ale też żeby nie było za mało. OW włącza się z reguły po dwóch dobach, ponieważ nasz organizm jest tak sprytny iż jeśli nie dostarczamy mu więcej niż 800 kalorii z automatu przychodzi na odżywianie endogenne w związku z czym wyłączamy uczucie głodu i najzwyczajniej w świecie go nie ma.  Zawsze miejcie w domu zapas warzyw, żeby móc zrobić sok albo po prostu chrupać na surowo. Ja pozwalałam sobie co kilka dni na paczkę lub dwie chipsów z marchwi albo buraka ( kupicie je w Lidlu za około 3 zł za paczkę).

Kiszonki <3
Ważną rolą w poście są kiszonki. Jeśli ktoś lubi to zalecane jest picie zakwasu z buraków, ja nie przepadam więc piłam sok z kiszonej kapusty ( kupicie go w butelkach np w TESCO).  Kiszonki są bardzo ważne, pomagają usunąć wolne rodniki z organizmu,  zapoczątkowują procesy nowotworowe, sprzyjają powstawaniu miażdżycy i starzeniu się organizmu. Spożywanie kiszonek wpływa na opóźnienie tych procesów.Kiszonki są cennym źródłem witaminy C, są niskokaloryczne ale sycące oraz wspomagaja metabolizm. Dziewczyny same robiły zakwas z buraków ( ja jak pisałam wcześniej nie przepadam więc nie robiłam).

Jedynym minusem postu jest chyba tylko i wyłącznie koszt. Niestety zdrowe jedzenie, warzywa BIO, owoce to nie jest do końca taki mały wydatek. Ale pisałam Wam już w poprzednim poście, że wolę wydać na dobre jedzenie niż na lekarstwa 🙂

Poniżej dodam Wam kilka zdjęć  z książki z przykładowymi przepisami, ale całe ich mnóstwo znajdziecie też w internecie.

Ktoś z Was prosił o przepisy słodkie, przyznam szczerze, że ja nie robiłam, ale wiem, że robią ciasta.
Tutaj przepis na wegańska szarlotkę ——> https://www.kulinarneprzygodygatity.pl/2018/01/weganska-szarlotka-dieta-dr-dabrowskiej.html

Korzystałam też z tych książek.  Książka „dieta warzywno-owocowa dr Ewy Dąbrowskiej” oraz Moja metamorfoza – Karoliny Szostak. Polecam Wam kupić obie.  Z pierwszej dowiecie się ważnych informacji o poście, książka Karoliny Szostak to przyjemnie napisana droga jaką przeszła prezenterka. Czytając książkę czujemy, że Karolina jest taka sama kobieta jak my, która ma słabości i gorsze dni. Dla mnie była taką otuchą, że będzie dobrze, że da się i że na pewno się uda.

Mam nadzieję, ze choć trochę Wam pomogłam tym wpisem <3

 

Jeśli podobał Ci się post będzie mi bardzo miło jeżelili go udostępnisz dalej lub polubisz .

Share to Google Plus
There are no comments yet. Be the first to comment.

Leave a Comment

Mama bliźniąt i całej zgrai zwierząt. Nasz dom to istny huragan...dwoje dzieci , siedem psów i dwa koty to mieszanka wybuchowa, ale jest wesoło. Zapraszamy do Naszego swiata:)

zBLOGowani.pl

Instagram

  • Ledwo zyje 😵🤯😥 ciepełko jak nie wiem co 🔥☀️🇮🇹 ale będę nudna bo jest bosko. Chciałabym na zapas się naoglądać 😍😍 Bari to miasto bardzo zmienne. Tu gdzie my się zatrzymaliśmy czyli przy starej części miasta jest co podziwiać i w czym się zakochać ale im dalej tym niestety gorzej. Jest brudno i brzydko. W niektóre regiony wieczorem aż strach isc. Jednak taka już uroda południa, aczkolwiek wszędzie tak jest, każde miasto ma swoje różne oblicza 🔥☀️🇮🇹 #familytrip #travelwithkids #bari #italywithkids #fontanna #oldtown #twofaces #simply #holidayfamily #greentrees
  • Ja tu zostaje 🇮🇹🔥☀️ co za klimat co za widoki. Włochy jednak to nie wakacje dla każdego. Jeśli dla kogoś wakacje to leżenie na leżaku w hotelu z opcja All to takie wakacje jak nasze go nie zadowolą. Ja uwielbiam łazić i ogladac. Odkąd są dzieci, leżenie plackiem na plazy nie ma racji bytu aczkolwiek ja uważam takie wakacje za czas stracony, jeśli absolutnie nic bym w okolicy nie zobaczyła ( sklepy z pamiątkami sie nie liczą 😂)
🇮🇹 Ciekawa jestem jak Wy lubicie spędzać wakacje ??? Luniuchujecie cały czas nad basenem czy zwiedzacie okolice ??? 🇮🇹☀️🔥🙌🏼 #travelwithkids #bari #holidayitaly #loveitaly #apulia #puglia #whitewalls #jumping #jumpshot #kids #mama #mommyhood #mamaisyn #dzieci #wloskiewakacje #wakacje #rest #reset
  • Kochani to jest TO!!!! Jest wspaniałe ☀️☀️☀️ jest gorąco, jest cudownie. Kocham Włochy.  Może tez dlatego ze pierwszy raz na wakacjach zagranicznych byłam właśnie z rodzicami we Włoszech, kiedy miałam osiem lat. Moj tato lubił bardzo włochy, nawet miał przezwisko „Makaron” 🙈🙈❤️moj mąż tez kocha ten kraj. Verona mnie zachwyciła, Toskania mniej ale Bari przeszło moje najśmielsze oczekiwania. To ze tu wrócimy jest więcej niż pewne 🇮🇹🙊💪🏼 🇮🇹
To zdjęcie idealni obrazuje nasz wyjazd. Dzieci biegają po uliczkach za Brunem. Spokojnie spacerujemy choć żar leje się z nieba. Włosi się do nas uśmiechają. Czego chcieć więcej ??? 🇮🇹 #italy🇮🇹 #holiday2018 #italywithkids #loveitaly #bari #oldtown #streets #morningcoffee #sunisshining #kidsphotography #playkids #mojedzieci #wloskiewakacje #travelwithkids #momof3 #mama
  • Jutro tak będziemy się chłodzić oczywiście jeśli znajdziemy w Bari jakaś fontannę 🙈🙈 mam jeszcze tyle rzeczy do zrobienia a nie wiem za co mam się zabrać. Jednak podróż samolotem niesie za sobą pewne minusy. Jak np to ze musimy być na lotnisku o konkretnej godzinie i nie ma zmiłuj się, a u nas punktualne wyjście z domu to jak mission imposible 😭😭😭 🇮🇹 Jak lubicie podróżować ?? Samolot czy samochód ??? #adventure #trip #travelblogger #travelwithkids #damyrade #plane #holiday #niezdaze #family #mylife
  • Dzień dobry bardzo kochani🌥🌥🌥 wyspani ???? Coś pogoda za oknem szwankuje 😵😞😭 ale nie ma co się przejmować my jutro lecimy w bardzo gorące miejsce🔥☀️🔥 już się nie mogę doczekać. Plan wyjazdu jak nigdy mam już zrobiony i aż mnie skręca żeby już zobaczyć te piękne miejsca. 🇮🇹
Ciekawa jestem bardzo jak Wy lubicie spędzać wakacje bądź różne wyjazdy ??? Siedzicie w hotelu czy zwiedzanie okolice??? My zawsze coś zwiedzamy. To nasza pierwsza taka wyprawa z Brunem wiec ciekawa jestem jak to będzie 🙈
🇮🇹
Milego dnia kochani 😘😘😘 #trip #holiday #wakacje #july #street #oldtown #kids #thekidsarealright #kidszone #mykids #familylife #beautifulplace #jestembojestes #rodzew2017 #mamaisyn #lublin #woman #fun
  • Oglądaliście mecz ???? Ja totalnie nie meczowa, nie znam się i zbytnio nie lubię. Na szczęście mój mąż tez nie jest jakimś pasjonatem wiec nie meczy mnie zbytnio tymi mistrzostwami. Ja Was za to pomęczę kolejnym zdjęciem z Lublina. Byłam tam tyle razy ( przynajmniej raz do roku jestem) a nigdy nie byłam na starym mieście ani koło zamku. Trzeba wiec było nadrobić 🏰🌥
💙
#trip #oldtown #walk #hapoyday #castle #jestembojestes #mamaisyn #brunette #woman

Follow Me!

}