Mało nas kochani tutaj ostatnio ale bycie mamą trójki dzieci to nie lada wyczyn. Co prawda starszaków więcej nie ma jak są ale za to młody stara się za trzech. Chcąc utrzymać laktację, jestem na każde zawołanie panicza rano wieczór we dnie w nocy. Przyznam szczerze, że nie przeszkadza mi to jakoś bardzo bo ten czas razem spędzony podczas karmienia jest cudowny i tylko nasz. Tak tak wiem wszystkie matki karmiące piersią tak mówią. Ale czyż jest coś piękniejszego niż Ty i Twój maluszek tylko we dwoje, oczywiście ten stan możesz też osiągnąć podając dziecku butelkę. Też możecie być we dwoje tylko Ty i Twój maluszek. Ale, no właśnie, zawsze jest jakieś ale. Przecież każdy wie, że mleko matki jest najzdrowsze, najlepsze, najtańsze i w ogóle wszystko naj. I absolutnie się tutaj nie zgrywam bo oczywiście tak uważam jak zapewne wszystkie matki. Tylko co wtedy jak ta matka tego mleka nie ma?? to co ma zrobić??

Od początku zakładałam, że będę karmić piersią. W ogóle nie brałam innej opcji pod uwagę. Mówią wszak, ze nastawienie jest najważniejsze no i pozytywne myślenie. Więc tak było i niemal to było pewne. gdy urodził się Bruno od razu został mi przystawiony do piersi. Troszkę pociumkał, ale oczywiście nic tam nie było. Pierwszą dobę niemal całą przespał ku mojemu ogromnemu zmartwieniu, że coś jest pewnie nie tak. Położne zapewniały mnie, że głodny nie jest bo ma jeszcze w jelitkach wody płodowe i takie tam inne historie. Pierwszej nocy jak spał u położnych co by matka po cesarce mogła choć na chwile oko zamknąć, czego i tak nie zrobiła, był karmiony strzykawką. Wiec kolejnego dnia podobno znowu był najedzony. Jednak jak rano mi go przynieśli kazali przystawic i tak też robiłam przez cały boży dzień. Nie wiem czy te moje biedne dziecko choc dwie krople przez ten dzień zjadło bo pokarmu w piersiach ja nie widziałam. Jedyne tylko co to każda położna jaka przychodziła to targała mnie za te piersi bez większego skrępowania. Boli to jak diabli no ale co, chciałaś matko to cierp teraz. Więc chciałam cierpieć, ooooo jak ja chciałam cierpieć a tu jak na złość nic. Mały spadał na wadze, więc perspektywa wyjścia do domu była średnia. Na szczęście bilirubina była w normie więc o jeden powód do zmartwień mniej. Po kolejnej wizycie pediatry ( kiedy pół dnia przystawiałam do piersi i tylko troche dokarmiałam) pani doktor zważyła małego i okazało się, że znowu spadł na wadze, powiedziała, że jeśli nie będę dokarmiać to trzeba będzie podłączyć kroplówkę. Chyba nie muszę Wam mówić co się stało gdy wyszły z mojego pokoju. No co?? Zalałam się łzami. Jak to, kroplówka??? A no tak to. Dziecko może spaść 10% masy urodzeniowej, Bruno gdy się urodził ważył 3710 a już spadł 300 g więc brakowało nam bardzo niewiele. Więc no co mogłam zrobić, całą noc z położną dokarmiałyśmy małego co zaowocowało przybraniem pary gram na wadze. Jednak aby dalej walczyć o laktację poprosiłam o doradcę laktacyjnego. Pani przyszła i co usłyszałam od niej mówiąc, że nie mam jeszcze mleka i dziecko nie je więc muszę dokarmiać bo inaczej grozi mu kroplówka??? Zgadniecie???? Pani rzecze do mnie tak : No najlepiej nastraszyć matkę. Jedyne co może pani robić to przystawiać!!! No ale na litośc boską do czego ja mam dostawiać jak ja nie mam pokarmu???? Dziecko jest GŁODNE!!! to nic, TRZEBA PRZYSTAWIAĆ I TYLKO PIERŚ!!! Więc ponownie co ja zrobiłam?? Przystawiałam dziecko do piersi cały dzień co zaowocowało tylko tym, że wieczorem mały znowu spadł. Ale tym razem powiedziałam dość, ja nie będę dziecka głodzić. Przecież to mleko to nie jest żadna trucizna a ja się nie będę dręczyć. Tak więc po kolejnej nocy dokarmiania co prawda Bruno nic nie przybrał ( bo jak kupe robił średnio co godzinę to ciężko by było) ale nie było na tyle źle, żebyśmy nie mogli wyjść do domu.

Po drodze do domu wstąpiłam jeszcze do sklepu po mleko modyfikowane gdyż miałam wizję nieprzespanej nocy z powodu głodu syna mego. A jeszcze w dzień wyjścia ze szpitala poprosiłam moją niezastąpioną Aneczkę co by mi kupiła laktator gdyż czułam jakiś dziwny ciężar w piersiach. Chyba dobrze przeczułam co mnie czeka. W domu pierwszy posiłek dałam młodemu z mleka modyfikowanego i przystąpiłam do odciągania pokarmu gdyż moje piersi zdążyły już zamienić się w dwa kamienie. Gdyby nie ten laktator chyba bym sobie włosy z głowy wyrwała z bólu. Tak więc mleko odciągnęłam a małego przystawiałam do piersi. O dziwo jakoś nam to szło. Nie ukrywam też że ból był taki że łzy ciekły mi po policzkach, zęby zaciśnięte ale wiadomo wszystko dla dziecka. Kolejne dni wcale nie były lepsze, ból piersi miałam taki, że wszystkiego mi sie odechciewało. Rana po cięciu bolała jak diabli, piersi bolały tak, że nie umiałam się ani położyć ani stać ani chodzić. Mały co 1,5 godziny chciał jeść. DRAMAT!!!! Ja przeżywałam w głowie jakiś armagedon, szczęście na przemian ze strachem. Było dobrze a za chwile wyłam do poduszki. Sama miałam siebie dość. Po kilku dniach piersi w końcu jakoś się unormowały i mogłam wreszcie normalnie zacząć funkcjonować. Co prawda mój mały ptaszek co 1,5 godziny domaga się karmienia więc wiele zrobić się nie da ale dajemy radę. W między czasie uda nam się na chwile wyskoczyć na krótki spacer czy mega szybkie zakupy ale wciąż ograniczają nas pory karmienia. Wciąż mam stresa czy aby młody się najada skoro tak często się upomina o jedzenie. Po dwóch tygodniach jednak przybrał 600 gram więc chyba idziemy w dobrą stronę choć okupioną moją walką.

No ale właśnie o czym ja chciałam głownie napisać, no bo w sumie nie o tym że cycki mnie bolały czy że miałam doła tylko o tym że wciąż się te matki katuje wszędzie gdzie tylko można, żeby karmić piersią i tylko piersią. Najlepiej nie jeśc nie pić nie spać tylko przystawiać i przystawiać i modlić się o pokarm a jak nie masz pokarmu to i tak przystawiaj bo jak będziesz przystawiać to mózg na pewno wyprodukuje mleko. Ale jak matka ma w głowie dramat bo o wszystko się boi, wszystko ją przeraża, tu ją boli tam coś jest nie tak, tu dziecko nie śpi tylko się drze z głodu ale Ty Matko Polko masz PRZYSTAWIAĆ o każdej porze dnia i nocy i nie masz prawa zrezygnować. Jaką jesteś matką?? Jak możesz pozbawiać dziecko wszystkiego co możesz mu dać najcenniejsze?? No tak to, po prostu!!! Czasami odnoszę wrażenie że te wszystkie ciotki, babki i inne kobiety które miały dzieci już dawno dawno temu ale oczywiście dalej wiedzą najlepiej mają jakąś nieukrywaną radochę żeby zapytać o karmienie piersią i tylko spróbuj powiedzieć ze karmisz modyfikowanym. O Ty nieszczęsna strzeż się i nastaw na atak. Dlaczego żadna z tych kobiet choć przez chwilę nie zastanowiła się nad tym, że Ty wiesz o tych wszystkich dobrodziejstwach?? Że najbardziej w świecie chciałabyś dać swojemu dziecku to wszystko wspaniałe co niesie za sobą KP ale najzwyczajniej w świecie nie możesz?? Nie masz mleka, masz go mało albo po prostu Twoje dziecko się nie najada. Nie chcesz głodzić Twojego dziecka ani też czekać aż może jutro albo za tydzień mleko się pojawi. Jak się pojawi to super, będziesz karmić ale jak nie to przecież nie powiesisz się z tego powodu. Nie pomyślała jedna z drugą że po prostu NIE CHCESZ karmić piersią?? Tak, są takie kobiety które nie chcą i już. Ludzie kochani pamiętajmy że każda matka wie najlepiej co jest dobre dla jej dziecka ale też ma prawo decydować o tym jak będzie je karmić. Więc jeżeli mama wykazuje chęć karmienia to cudownie jak jej ktoś w tym pomoże ale jeśli mama nie chce i nie może to dajcie jej święty spokój. Czas po narodzinach dziecka jest czasem przecudownym ale równie ciężkim czasami dla mamy. Musi poradzić sobie z nowymi obowiązkami a także z sytuacją w której jeszcze nie była, dodatkowe problemy wyrzuty na pewno nie spowodują,  że nagle dostanie magicznego mleka i zamieni się w bar mleczny a śmiem twierdzić, że spowoduje to tylko odwrotny skutek a także wręcz niechęć. Tak więc moi drodzy jeśli macie w swoich kręgach świeżo upieczoną mamę to zamiast wpajania jej jakie to mleko matki jest wspaniałe i że ma próbować karmić wesprzyjcie ją w jej decyzji jaka by ona nie była. To najlepsze co dla niej zrobicie <3

DSC_0372

DSC_0373

DSC_0381

DSC_0386

DSC_0389

DSC_0393

DSC_0406

DSC_0411

DSC_0414

DSC_0415

DSC_0424

DSC_0430

DSC_0438

DSC_0441

DSC_0447

}