OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Jak w 21 dni chciałam odmienić swoje życie – czy się udało ??

Kwiecień 17, 2018 , In: Blog , With: No Comments
1

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Nigdy nie należałam do osób „chudych”, szczupła może kiedyś byłam, jako nastolatka. Choć już w szkole średniej pamiętam, że przeszkadzało mi to i owo. Nie byłam drobnej budowy ciała i nigdy takiej nie będę, po prostu nie takie geny, ale dzisiaj po latach doceniam je bardziej niż ową chudość. Odkąd pamiętam zawsze wydawało mi się że muszę być na diecie ale  lubiłam też jeść. Nie, ja nie lubiłam – ja KOCHAM jeść. Dosłownie i praktycznie wszystko, tak McDonalda też. No dzisiaj już może ta miłość pomału mnie opuszcza ale jeszcze do niedawna WHY NOT. Przy całej mojej miłości do jedzenia, nie szło to w parze z miłością do gotowania. Nie to żebym nie umiała, bo podobno umiem ale po prostu nie lubiłam i już. Odkąd pamietam zawsze miałam kompleksy, nigdy nie byłam zadowolona ze swojej sylwetki ( chociaż teraz jak patrzę na stare zdjęcia to pukam się w czoło, ale uwierzcie mi, że uwagi niby „bliskich” i „życzliwych” koleżanek robią swoje). Nigdy nie byłam też mega wysportowana. Strój kąpielowy przyprawiał mnie o zawrót głowy. Ale dopiero gdy zaszłam w ciążę z bliźniakami to była masakra. W ciąży przytyłam 30 kg, pomyślicie, że to nie jakoś strasznie dużo jak na bliźniaczą ciążę, nie wiem sama. Po urodzeniu dzieciaków nie wiedziałam jak sie nazywam i dość szybko straciłam nadprogramowe kg i doszłam do dość dobrej formy, przypuszczam, że śmierć mojego taty która bardzo psychicznie mnie pogrążyła, miała w tym spory udział. Gdy dzieciaki miały dwa latka, braliśmy z Darkiem ślub i powiedzmy, że było w miarę ok, mam jedną letnią sukienkę z tamtego okresu i wciąż się łudzę, że się w nią zmieszczę ( aż z ciekawości sprobuję dzisiaj).  Późniejsze moje wachania sylwetki były różne, ale jednak tendencja była rosnąca, niestety. Aż  ponad dwa lata temu jak waga osiągała już  grubo ponad 80kg powiedziałam dość. Poszłam do dietetyka oraz zapisałam się na cross fit. Po około 4 miesiącach schudłam około 12 kg i jak już zaczynałam się w miarę dobrze czuć w swoim ciele okazało się, że jestem w ciąży !!!! Z dniem kiedy się dowiedziałam, moja dieta oraz ćwiczenia popadły w otchłań. W ciąży jadłam wszystko jak leciało. Nie ograniczałam się wcale, no i tym sposobem w ciąży z Brunkeim przytyłam 40 kg !!! MASAKRA !!! Idąc do porodu ważyłam prawie 110 kg. Dacie wiarę ??? Tak wiem, to było mega głupie z mojej strony ale cóż, było i na szczęście minęło. Jednak kg po porodzie nie chciały znikać tak szybko. Moje samopoczucie też było dość słabe. W pierwsze lato po porodzie tłumaczyłam sobie, że Brunek ma dopiero pół roku więc przecież nie muszę jeszcze super wyglądać. jesień przeleciała, ale w połowie zimy powiedziałam STOP!!!! Nie przeżyję kolejnego lata w stroju jednoczęściowym. Podczas kawy z moją przyjaciółką, zapadła decyzja, że zadzwonię do dziewczyny która prowadzi zajęcia w kombinezonie EMS. Już dawno o tym myślałam ale nigdzie u nas tego nie było. Sara spadła mi jak z nieba. Przychodziła do mnie na treningi i trochę już psychicznie mnie naprowadziła na dobre tory. Jednak Sara była w ciąży więc nasze treningi się skończyły wraz ze zbliżającym się porodem Sary. Przez kilka dni byłam trochę w zawieszeniu bo juz się zaczynałam nakręcać a tu znowu BUM i koniec. No i wtedy po  raz kolejny usłyszałam o Poście Dr Dąbrowskiej. Pierwszy raz przeczytałam o niej na pewnym blogu,  chciałam jak najszybciej przeprowadzić owy post ale karmiłam wtedy piersią i mi odradzono, teraz cieszę się, że wtedy go nie zrobiłam bo wiem, że nie byłam na niego gotowa.  Po raz kolejny jakiś czas temu mignęło mi na IG, że ktoś właśnie robi ten post i postanowiłam się troszkę bardziej tym zainteresować. Wiosną mamy dość dużo różnych wyjazdów a nie chciałam za pierwszym razem źle do tego podejść więc tak wyliczyłam, że jak wrócimy z weekendu w Warszawie biorę się za post. Miałam na niego tylko 21 dni gdyż pod koniec kwietnia wyjeżdżamy na długi weekend majowy i chciałam jechać już po skończonym poście oraz wychodzeniu z niego. Tym oto sposobem w skrócie przybliżyłam Wam moja historię z wagą.

Jeśli chodzi o sam post, uwierzcie mi, że wszystko jest w Waszej głowie. TYLKO i wyłącznie tam. Musicie być na to gotowi i musicie mieć wolne myśli. Jeśli podejdziecie do tego na zasadzie diety odchudzającej – nic z tego nie będzie. SERIO. To nie jest dieta, to jest POST LECZNICZY. Post Dąbrowskiej polega na tym iż przy spożywaniu określonej gamy produktów oraz nie przekraczając pewnej ilości kalorii organizm przełącza się na tzw OW czyli odżywianie wewnątrzkomórkowe. W skrócie chodzi tu o to, że organizm potrzebuje do funkcjonowania określonej ilości kalorii i jeśli ich nie dostaje pobiera sobie z zapasów. Jednak należy to robić z głową. Doktor Dąbrowska przez wieloletnie doświadczenie ułożyła to tak aby nikomu nie zaszkodzić. Post ma za zadanie oczyścić nasz organizm z toksyn oraz przywrócić mu prawidłowe funkcjonowanie. Na początku pozbywa się zniszczonych i zdegenerowanych tkanek które wykorzystuje jako źródło energii, dzieki temu organizm zaczyna trawić nadmiar tkanki tłuszczowej oraz schorowane i zniszczone komórki w których skumulowane są toksyny i metale ciężkie. Według Dr Dąbrowskiej można przywrócić organizmowi jego zdolność do samoleczenia jeśli dokładnie go oczyścimy. Owoce i warzywa są bogate w przeciwutleniacze które wspomagaja procesy naprawcze a także  uzdrawiają i odmładzają nasze komórki. Post ten jest zaliczany do niskokalorycznych a badania dowodzą iż obniżenie kaloryczności posiłków skutecznie wydłuża życie oraz zapobiega groźnym chorobom. Tak więc głównym celem postu jest pozbycie się toksyn z organizmu oraz przywrócenie mu wewnętrznej równowagi jednak „skutkiem ubocznym ” postu jest utrata zbędnych kilogramów. Jednakże sama utrata kilogramów nie może być jedynym powodem dla którego przystępujemy do postu.

Kiedy już się zdecydujecie i rozpoczniecie post, bardzo ważne jest aby dokładnie przestrzegać jego zaleceń. Można jeść tylko określone produkty i nie powinno przekraczać się 800 kcal dziennie. Jeśli będziecie oszukiwać ( samych siebie) i będziecie jeść produkty niedozwolone nie włączy się Wam OW i post nie będzie postem a bardzo niezdrową i wyniszczającą głodówką. Wiele ludzi neguje ten post, twierdząc iż źle się czuli, byli słabi itp. Każdy organizm jest inny. U niektórych następują kryzysy ozdrowieńcze, mają silne bóle głowy, odzywają im się stare kontuzje czy bolą ich miejsca które czasami dają się we znaki. Takie kryzysy są dowodem na to, że organizm leczy dane partie, że pozbywa się z toksyn. Ja przyznam szczerze, iż nie miałam żadnego kryzysu ( tak też może być). Całe 21 dni czułam się rewelacyjnie, nie odczuwałam głodu, szybko się regenerowałam. Pierwszy tydzień chodziłam jak nakręcona, bardzo żałuje, że za pierwszym razem nie mogłam zrobić 42 dni ale na pewno wrócę do postu jesienią.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Co dla mnie było najważniejszą rzeczą, dzięki której myślę, że udało mi się wytrwać 21 dni na praktycznie samych warzywach. Dokładnie jedno zdanie które przeczytałam, mianowicie to, że w momencie kiedy zjecie jakąkolwiek niedozwoloną rzecz trzeba natychmiast przerwać post i wrócić do zdrowego odżywiania. TO trzymało mnie cały czas w ryzach. Nie chciałam zaprzepaścić tych dni które już udało mi się przetrwać, ale bardzo chciałam też oczyścić swój organizm. Od pewnego czasu miałam wrażenie, że moje ciało jest ociężałe i zanieczyszczone. Post pozwolił mi nieco inaczej spojrzeć na nasze dotychczasowe jedzenie. Inaczej teraz do tego podchodzę. Polubiłam gotowanie, zdrowe pieczenie. Wiem, że nie przeżyję bez słodkiego więc musiałam zacząć piec. Chciałam też moim dzieciom dać alternatywę dla kupnych słodyczy. Chcę żeby moje dzieci nie jadły śmieci i przetworzonego jedzenia. Bardzo lubimy restauracje, ale teraz chciałabym to ograniczyć do minimum. Wiadomo, że nie chcę popadać ze skrajności w skrajność, moje dzieci na pewno jeszcze nie raz zjedzą w McDonaldzie czy innym KFC. Na pewno zjedzą czekoladę czy batona ale świadomość tego co jemy jest bardzo ważna. Uwierzcie mi, że od miesiąca nie miałam w ustach słodyczy ze sklepu, boję się je zjeść haha. Bardzo ważne po ukończeniu postu jest umiejętne wychodzenie z niego. Jedni twierdzą, że powinno się stopniowo zwiększać ilośc kalorii oraz wprowadzać dodatkowe grupy produktów żeby organizm się przyzwyczaił, inni mówią, że należy powrócić do zdrowego odżywiania. Pamiętajcie, że każdy organizm jest inny i to Wy najlepiej znacie swój, tak więc słuchajcie go i wszystko będzie w porządku.

Ale teraz chyba to co Was interesuje najbardziej. Chyba najbardziej satysfakcjonującym skutkiem ubocznym tego postu jest dość duża utrata kilogramów. Oczywistym jest iż osoba dużo grubsza straci ich więcej, osoba szczuplejsza mniej. Ja zaczynając post ważyłam 78 kg, po 21 dniach na wadze pojawiło się 69,4. W 21 dni ubyło mi 8,6 kg i wiele centymetrów w obwodach. W pasie 7, w biodrach to samo. Teraz jestem w trzecim tygodniu po skończonym poście, nadal nie jem pieczywa, słodyczy, nie piję słodkich napojów, mięso ograniczam do minimum. Nie jadłam też jak dotąd żółtego sera oraz wędlin. Mleko zwykłe zamieniłam na migdałowe bądź kokosowe, piekę fit ciasta i ciasteczka. Pokochałam na nowo mój Thermomix. Staram się codziennie robić soki.

Mam nadzieję, że zapału starczy mi na długo. Zamierzam też robić przypominajki. Jedynym minusem całego postu oraz zdrowego trybu życia jest niestety jego koszt. Nie oszukujmy się ale to wszystko sporo kosztuje. Myślałam, że będę jadła sałaty i pomidory i spoko, przecież jakoś szczególnie drogie to nie jest, ale okazało się, że właśnie jest. Owoce, warzywa, suszone owoce, orzechy, dobre ryby, pieczenie samemu to niestety sporo wszystko kosztuje. Jednak mam ogromną nadzieję, że pieniądze zainwestowane w dobre jedzenie, witaminy w owocach i warzywach itp zaowocują tym iż nie wydam drugiego tyle w aptece na lekarstwa.

Jeśli chcecie mnie o coś zapytać piszcie śmiało. Nie jestem ekspertem ale trochę poczytałam i sama to przeszłam, cały czas czytam różne artykuły i staram się jak najwięcej dowiedzieć na ten temat. Jeśli będę umiała oczywiście odpowiem na wszystkie pytania.

W następnym poście napiszę Wam przykładowy mój jadłospis 🙂

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Ściskam Was mocno <3

Jeśli podobał Ci się post będzie mi bardzo miło jeżelili go udostępnisz dalej lub polubisz .

Share to Google Plus
YOU MIGHT ALSO LIKE
Sierpień 28, 2013

Moi mili Pańswto:)

stylizacje
READ ARTICLE
Wrzesień 19, 2016

Żegnaj lato…

Blog
READ ARTICLE
Sierpień 10, 2014

Chcę biegać!!!!!!

Blog
READ ARTICLE
There are no comments yet. Be the first to comment.

Leave a Comment

Mama bliźniąt i całej zgrai zwierząt. Nasz dom to istny huragan...dwoje dzieci , siedem psów i dwa koty to mieszanka wybuchowa, ale jest wesoło. Zapraszamy do Naszego swiata:)

zBLOGowani.pl

Instagram

  • Nasze włoskie wakacje dobiegły końca ❤️🇮🇹😭 jesteśmy już s domu. Po stresującym locie ✈️ najlepiej odstresować się na własnej kanapie z lampka Aperolu w dłoni 🙈🍹 tym razem zdradziłam moje ukochane Bellini na rzecz Aperol Spritz, smakuje bosko. Na pewno kojarzycie ten pomarańczowy drink 🧡🧡🧡
🇮🇹
W zasadzie walizki mam już rozpakowane. Jedna pralka wstawiona i powiem Wam ze tym razem spakowałam się prawie idealnie 👌🏼🇮🇹✈️
Przygotowuje dla Was wpis ja spakować się na wakacje z dziećmi i nie zabierać połowy domu, jak to zwykle zdarzało mi się czynić. 🇮🇹
Ciekawa jestem czy lubicie się pakować ???? Jak to Wam wychodzi??? #italiastyle_puglia #italiangirl #polignanoamare #italy_stop #loveitaly #holidaymemories #view #bluesky #brige #darkhair
  • Nasze włoskie wakacje powoli dobiegają końca 😭🇮🇹❤️ to był cudowny czas 👨‍👩‍👧‍👦👶🏼 Apulia jest przepiękna i mam nadzieje ze znów tu wrocimy bo jest jeszcze tyle pięknych miasteczek które chciałabym zobaczyć 😍😍😍
🇮🇹 Dzisiaj jeszcze polazimy spokojnie po #bari , zjemy jakieś pyszne #lody. Mama napije się Aperol Spritz 🙈🙈 a jutro koło południa powrót. 🇮🇹
A Wy kochani jak??? Już po wakacjach czy jeszcze przed ??? #italiastyle_puglia #puglia #polignanoamare #shot_italia #visititalia #holiday #hustling #roamtheplanet #italiainunoscatto #ig_puglia #living_italia #italia
  • Ledwo zyje 😵🤯😥 ciepełko jak nie wiem co 🔥☀️🇮🇹 ale będę nudna bo jest bosko. Chciałabym na zapas się naoglądać 😍😍 Bari to miasto bardzo zmienne. Tu gdzie my się zatrzymaliśmy czyli przy starej części miasta jest co podziwiać i w czym się zakochać ale im dalej tym niestety gorzej. Jest brudno i brzydko. W niektóre regiony wieczorem aż strach isc. Jednak taka już uroda południa, aczkolwiek wszędzie tak jest, każde miasto ma swoje różne oblicza 🔥☀️🇮🇹 #familytrip #travelwithkids #bari #italywithkids #fontanna #oldtown #twofaces #simply #holidayfamily #greentrees
  • Ja tu zostaje 🇮🇹🔥☀️ co za klimat co za widoki. Włochy jednak to nie wakacje dla każdego. Jeśli dla kogoś wakacje to leżenie na leżaku w hotelu z opcja All to takie wakacje jak nasze go nie zadowolą. Ja uwielbiam łazić i ogladac. Odkąd są dzieci, leżenie plackiem na plazy nie ma racji bytu aczkolwiek ja uważam takie wakacje za czas stracony, jeśli absolutnie nic bym w okolicy nie zobaczyła ( sklepy z pamiątkami sie nie liczą 😂)
🇮🇹 Ciekawa jestem jak Wy lubicie spędzać wakacje ??? Luniuchujecie cały czas nad basenem czy zwiedzacie okolice ??? 🇮🇹☀️🔥🙌🏼 #travelwithkids #bari #holidayitaly #loveitaly #apulia #puglia #whitewalls #jumping #jumpshot #kids #mama #mommyhood #mamaisyn #dzieci #wloskiewakacje #wakacje #rest #reset
  • Kochani to jest TO!!!! Jest wspaniałe ☀️☀️☀️ jest gorąco, jest cudownie. Kocham Włochy.  Może tez dlatego ze pierwszy raz na wakacjach zagranicznych byłam właśnie z rodzicami we Włoszech, kiedy miałam osiem lat. Moj tato lubił bardzo włochy, nawet miał przezwisko „Makaron” 🙈🙈❤️moj mąż tez kocha ten kraj. Verona mnie zachwyciła, Toskania mniej ale Bari przeszło moje najśmielsze oczekiwania. To ze tu wrócimy jest więcej niż pewne 🇮🇹🙊💪🏼 🇮🇹
To zdjęcie idealni obrazuje nasz wyjazd. Dzieci biegają po uliczkach za Brunem. Spokojnie spacerujemy choć żar leje się z nieba. Włosi się do nas uśmiechają. Czego chcieć więcej ??? 🇮🇹 #italy🇮🇹 #holiday2018 #italywithkids #loveitaly #bari #oldtown #streets #morningcoffee #sunisshining #kidsphotography #playkids #mojedzieci #wloskiewakacje #travelwithkids #momof3 #mama
  • Jutro tak będziemy się chłodzić oczywiście jeśli znajdziemy w Bari jakaś fontannę 🙈🙈 mam jeszcze tyle rzeczy do zrobienia a nie wiem za co mam się zabrać. Jednak podróż samolotem niesie za sobą pewne minusy. Jak np to ze musimy być na lotnisku o konkretnej godzinie i nie ma zmiłuj się, a u nas punktualne wyjście z domu to jak mission imposible 😭😭😭 🇮🇹 Jak lubicie podróżować ?? Samolot czy samochód ??? #adventure #trip #travelblogger #travelwithkids #damyrade #plane #holiday #niezdaze #family #mylife

Follow Me!

}