dsc_0025

II badanie prenatalne i mój koszmar :(

Październik 20, 2016 , In: Blog, ciąża , With: 14 komentarzy
2

dsc_0025

Ciąża dla każdej mamy to cudowny czas oczekiwania, radości i przygotowań do nowej roli i wywrócenia życia całej rodziny do góry nogami, jest to także okres stresu, niepewności i obaw.  Oczywiście wszystko wiąże się z nowym mieszkańcem naszego brzucha. Od pierwszych chwil gdy dowiadujemy się, że pojawi się w naszym życiu mały człowiek już nie możemy się doczekać aby powitać go na świecie, wyobrażamy sobie jak będzie wyglądał, po kim odziedziczy charakter i czy da nam pospać w nocy ale to wszystko są bardzo przyjemne rzeczy, nawet to wstawanie w nocy co kilka godzin, później nasze sińce pod oczami, czy totalne niewyspanie są niczym w porównaniu z chorobą dziecka. Bo gdy jesteśmy zdrowi to wszystko da się zrobić, gdy nasze dziecko jest zdrowe to te wszystkie bezsenne noce przeminą i będziemy już tylko mogli cieszyć się czasem wspólnie spędzonym. Schody zaczynają się w momencie kiedy dowiadujemy się, ze nasze dziecko jest chore.

Pamiętam, że będąc w pierwszej ciąży ( bliźniaczej jak pewnie się już zdążyliście zorientować) byłam pod świetną opieką lekarską, USG miałam częściej niż teraz bo ciąża bliźniacza jest z reguły uważana za ciąże podwyższonego ryzyka a także jako ciąża zagrożona. U mnie się tak potoczyło wszystko, że cała ciąża przebiegała prawidłowo i tak naprawdę doczekałam w trzy paku do praktycznie samego końca. CC również przebiegło bez komplikacji i mogliśmy się już tylko cieszyć z naszych maluszków. Teraz kiedy minęło już prawie 8 lat od mojej ostatniej ciąży wiele jednak się zmieniło, za pierwszym razem nie czytałam w google tyle o dolegliwościach, o tym czy jak mnie boli z prawej to czy to coś złego a czy jak dziecko się rusza więcej bądź mniej to może coś jest nie tak.  Wtedy cieszyłam się ciążą a teraz trochę przesadzam i przeżywam niepotrzebnie, no ale tak już mam. Dużo spokoju jednak zawdzięczam mojemu lekarzowi prowadzącemu który jest nie tylko  oazą spokoju, ale do tego bardzo mądrym i świetnym specjalistą. Nigdy na wyrost mnie nie przestraszył, zawsze służy radą i mogę zadzwonić w każdej chwili gdy czuję, że coś jest nie tak. Zawsze mnie uspokoi. Tak więc od początku moja ciążą również ta przebiegała dobrze, żadnych dolegliwości, no może poza mdłościami przez pierwsze 3 miesiące, wyniki i badania super. Maluszek rozwija się prawidłowo więc i ja byłam szczęśliwa.

Schody zaczęły się gdy poszłam na II badania prenatalne…to co tam mnie spotkało to był jeden z większych koszmarów jakie przeżyłam…nie życzę nikomu 🙁

Na badania prenatalne umówiłam się do jednej z klinik w Jastrzębiu Zdroju w sumie nie ma po co ukrywać gdzie byłam może doktor kiedyś to przeczyta jakimś trafem i zrobi mu się po prostu po ludzku wstyd. Przyjechałam punktualnie, dwie miłe Panie powitały mnie przy recepcji, kazały wypełnić dokumenty i poczekać przed gabinetem. Wizyta rozpoczęła się o czasie, ale już w momencie wejścia do gabinetu poczułam się nieswojo..lekarz nawet na mnie nie spojrzał mówiąc dzień dobry, ale myślę sobie może zatroskany czymś. Kazał usiąść i zaczyna zadawać pytania wciąż nie spoglądając na mnie ani razu. Trochę poddenerwowana zaczynam odruchowo głaskać się po brzuchu, nagle ( dalej na mnie nawet nie spoglądając do jasnej cholery ) odpala do mnie zbulwersowany : PROSZĘ NIE GŁASKAĆ BRZUCHA!!! Natychmiast zabrałam ręce lekko uśmiechając się pod nosem a ten dalej nic. Po tym jak wypytał mnie o lekarza prowadzącego, wszelakie choroby it itd, zasiadł przed usg nakazał ściągnąć buty ( miałam klapki a cała kozetka pokryta była folią, ale myślę sobie ok) po czym kazał mi opuścić spodnie prawie że do kolan, tonem bardzo nieprzyjemnym ( badanie odbywa się przez powłoki brzuszne). W tamtej chwili już byłam bliska płaczu ale pomyślałam sobie zajmie to nam mniej więcej 15 minut jakoś zniosę tego „buraka”. No i wszystko co pięknej do tej pory przytrafiło mi się w tym gabinecie właśnie się skończyło. Nawet nie przypuszczałam co mnie czeka. Ale jako, że dwa tygodnie wcześniej byłam u swojego lekarza na USG nie dopuszczałam do siebie nawet myśli że cokolwiek może być nie tak a już na pewno nie tak źle jak się za chwile dowiem. Pomijając to , że lekarz nie odzywał się do mnie prawie wcale, ze dwa razy zdawkowo powiedział, tu jest noga tu głowa to nagle w pewnym momencie przestał mówić w ogóle… jedyne co widziałam na monitorze to że dość długo przygląda się głowie, przełącza ekrany to z normalnego usg na 4D to z powrotem, dalej nic cholera nie mówiąc. Zapytałam go w końcu, czy wszystko ok to oburzony odpowiedział : no przecież badam!  Poirytowałam się już lekko i pytałam dalej co się dzieje, dlaczego tak sprawdza tą głowę. Stwierdził że szuka rozszczepu podniebienia….że dziecko ma cały czas otwartą buzię i to mu się nie podoba. Jak usłyszałam rozszczep podniebienia, już widziałam kolejne operacje na tej małej buzince i dosłownie zamarłam. Potem zapytał czy robiłam pierwsze badania prenatalne i czy wszystko było ok, odpowiedziałam że tak, jak najbardziej. Pan doktor szukał dalej, jak jednak po czasie stwierdził, że jednak rozszczepu nie ma to może w takim razie to ATONIA języka!  Kolejny zawał tym razem większy bo co to jest u licha ta ATONIA???? Wiecie???? Ja nie wiedziałam więc pośpiesznie zapytałam tego który mnie tym obarczył, i jakież było jego oburzenie! Nie wie Pani co to jest atonia?? Atonia to atonia jak mam to Pani wytłumaczyć? powtarzam, że nie wiem. Łaskawca mój w dwóch słowach odpowiada, że to takie zwiotczenie mięśni. Czy chcecie wiedzieć co wtedy czułam??? Chcecie wiedzieć jakie obrazy miałam w swojej głowie?? Ledwo powstrzymałam łzy będąc już na granicy wytrzymałości. Ten „pan” ani razu nie starał się mnie uspokoić, wytłumaczyć a co ważniejsze nawet mu to przez głowę nie przeszło. Kiedy starałam się dowiedzieć co to może oznaczać, zaczął mi coś mówić o jakichś zespołach, nie wiem już jakie to były nazwy, mówił coś o pogrubionym wystającym języku i cały czas otwartej buzi. Powiem Wam szczerze, że ja już niewiele słyszałam z tego co on do mnie mówi. Byłam jak ogłuszona. Pewnie też tak macie, myślę że każdy człowiek tak ma, że jak się spotyka z czymś czego nie zna, dotyczy to jego bądź jego dziecka i jeszcze nie jest to nic dobrego to ogarnia go przeogromny lek i strach na daną chwilę nieporównywalny z niczym innym. No więc to właśnie czułam, czułam jak moje oczy pieką tak ogromnie że zaraz utonę morzu łez. Leżałam tam, słuchałam jakichś strasznych rzeczy, byłam sama, i nikt nawet nie powiedział słowa pocieszenia, uspokojenia…

Po chwili wstał i mówi do mnie że musi poprosić innego lekarza na konsultacje. Po czym wyszedł z pokoju w połowie drogi do pokoju swojego kolegi zaczyna go wołać i mówi mu : choć Grzesiu bo mam tu podejrzenie zespołu i tu wymienia jego nazwę, musisz mi pomóc. Wtem wchodzi wysoki mężczyzna niezwykle przyjazny, uśmiechnięty, spogląda na moja przerażoną twarz, widzi jak lecą mi łzy, wita się ze mną i zagląda w ekran. Tamten pierwszy tłumaczy mu swoje podejrzenia, gada o tych zespołach, rozszczepach i innych atoniach, o tym , że mój maleńki Bruno ma cały czas otwarta buzię i nagle Pan Grześ mówi o patrz : plum i zamknął buzie! Widziałeś, zamyka usta. Ten dalej brnie w swoje zespoły itp. Doktor G. ponownie przesuwa głowice po moim brzuchu, tłumacząc mi że musi sprawdzić sam po swojemu i zaczyna mówić poprzednikowi, ze to na pewno nie ten zespól bo wtedy język jest pogrubiony, wystaje poza usta oraz brzuszek jest powiększony. Widział przypadki tego zespołu i to na pewno nie jest to.  Kamień spadł mi z serca…no chociaż na chwilę. Sprawdza podniebienie, mierzy główkę i także nie widzi nić podejrzanego. Jedyne co to mały ma otwartą buzię którą podczas badania drugiego lekarza mały zamyka parę razy. Pan doktor spogląda na mnie, mówi że może po tacie albo po kimś z rodziny kto tak śpi, może sobie pije wody płodowe albo taka jego uroda. Każe się nie martwić tylko sprawdzić przy kolejnym USG. Wyciera mój brzuch, podaje mi rękę żebym mogła wstać uśmiecha się, żegna i wychodzi życząc wszystkiego dobrego. Nie powiem, na 5 minut byłam spokojna, byłam spokojna gdy ten lekarz mnie badał, tłumaczył i uspokajał ale gdy zamknął drzwi mój spokój się skończył. Szczerze Wam powiem, że nie wiem jak dotrwałam do końca wizyty, coś mówił do mnie ten człowiek, dał wydruk na którym wszystko było w jak najlepszym porządku poza otwarta buzią. Nie słuchałam go już. Zresztą  on nic do mnie nie mówił. Nie uspokoił, nie wytłumaczył. NIC!!! Ledwo powstrzymywałam łzy. Wyszłam. Zapłaciłam za tą przyjemność pewnie ze 200 zł i pobiegłam do auta.

Nie wiem ile siedziałam w samochodzie i wyłam, po prostu wyłam. Wpadłam w taka histerię, że jak zadzwonił mój mąż to nie byłam w stanie złapać oddechu. Więc też wyobraźcie sobie co on musiał poczuć gdy zadzwonił do mnie upewnić się, że z jego synem wszystko ok a ja wyję jak by mi ktoś umarł. Zanim się uspokoiłam, zanim mu wytłumaczyłam minęło trochę chwil. Pomimo iż drugi lekarz mnie uspokoił i niby nic takiego się nie działo nie  umiałam przestać myśleć o tym wszystkim czego dowiedziałam się wcześniej. Zadzwoniłam tez do mojego lekarza prowadzącego, umówiłam się na drugi dzień jednak nie dało mi to ukojenia. Matka która dowiaduje się takich rzeczy nie przechodzi nad tym do porządku dziennego, przynajmniej ja tak nie potrafię. Do domu miałam jakieś 35 km. Jak dojechałam, nie wiem. Płakałam całą drogę i pół popołudnia….

Pomimo tego iż poszłam na następny dzień na kolejne USG, bałam się jak diabli, pomimo tego, że Bruno miał już zamkniętą buzię ja nie zapomnę tego jak czułam się gdy ten lekarza pozbawiał mnie radości i spokoju. Teraz na każdym USG pytam Pana doktora a jak tam buzia, zamknięta?? Boję się i pewnie ten strach nie opuści mnie już do końca ciąży. Ale co chciałam tym postem przekazać?? Jeżeli czyta mnie jakiś jeden lekarz albo jego żona lub córka, synowa czy wnuczka proszę przekażcie to dalej. Pamiętaj drogi DOKTORZE, że dla tej kobiety która leży na Twojej kozetce ten mały człowiek w brzuchu jest całym światem, jego zdrowie jest najważniejsze. Ta matka oddała by wszystko, żeby go chronić i dać mu wszystko co najlepsze. Pamiętaj, że jedno Twoje słowo może zrujnować cały jej dotychczasowy świat. Zanim coś powiesz upewnij się że to na pewno to, nie stwierdzaj a potem się z tego nie wycofuj bo to tak działa na naszą wyobraźnię, że nawet jak powiesz potem, żartowałem to w naszej głowie i tak to zostanie. Jako lekarz wiesz na pewno, że hormony rozwalają nam mózg i nawet kot ze złamaną łapkę powoduje iż płaczemy pół dnia więc miej trochę empatii w sobie i matki ciężarnej nie dobijaj. Uśmiechnij się zapytaj jak się czuje, nic Cię to nie kosztuje a na pewno kobieta lepiej się poczuje.

W poniedziałek idę na kolejne USG i i mam oczywiście stresa. Znowu zapytam o buzię i pomimo, że pewnie lekarz mnie uspokoi to i tak gdzieś tam z tyłu głowy jakiś lęk mam. Na szczęście mój lekarz prowadzący jest chodzącym aniołem i zawsze wychodzę z gabinetu spokojna i zadowolona 🙂 Mam nadzieję moje drogie kobietki, że Was nigdy nie spotka nic podobnego i nie natraficie na takiego gbura jak ja. Ja wiem też że każdy ma słabszy dzień ale będąc lekarzem i mając bezpośredni wpływ na pacjenta trzeba być zawsze profesjonalistą i po prostu człowiekiem 🙂 <3

 

Jeśli podobał Ci się post będzie mi bardzo miło jeżelili go udostępnisz dalej lub polubisz .

Share to Google Plus
    • lolp
    • Październik 21, 2016
    Odpowiedz

    i to jest właśnie bardzo dobry przykład, że nieraz pewne decyzje dokonywane są pochopnie, odnośnie rzekomo chorych dzieci… Jeden lekarz widział coś, czego nie było. Co by było dalej, gdyby się nie skonsultował z innym|? Brr… PS. Moje badanie prenatalne też było baardzo nieciekawe, ginekolożka zostawiła mnie na fotelu ginekologicznym z wziernikiem i poszła rozmawiać przez telefon, tłumaczyć mężowi gdzie zostawiła coś, czego szukał… Wizyta rowniez prywatna…

    • Papillon
      • Papillon
      • Październik 22, 2016
      Odpowiedz

      dramat !! ale co zrobić, niestety często jestesmy skazani właśnie na takich „lekarzy”
      pozdrawiam

        • i.
        • Październik 22, 2016
        Odpowiedz

        Będzie dobrze. Dobrze.

        Lekarze powinni mieć regularne doszkalanie z psychologami!

        Ja też usłyszałam ,,zroślaki”, a po tygodniu ,,teraz to już przynajmniej trochę są oddzielnie, bo wcześniej to była lita masa”. Trzeba było pójść do placówki z lepszym sprzętem i lepszymi specjalistami.
        Mam jedną, zdrową, śliczną córkę. Teraz 3 lata.

        Będzie Dobrze.

        • Papillon
          • Papillon
          • Październik 22, 2016
          Odpowiedz

          dziękuje za słowa otuchy. Tez jestem dobrej myśli.
          Pozdrawiamy Was serdecznie 🙂

      • Tola
      • Listopad 6, 2016
      Odpowiedz

      Nie stety tacy lekarze się zdarzają jak byłam w ciąży z drugim dzieckiem i miałam robione badania prenatalne to lekarz badając moje dziecko powiedział że wszystko jest w porządku i bd dziewczynka 23 czerwca pamiętam to do dziś że miałam kolejne badania też było wszystko ok ale okazało się że bd chłopiec troszkę byłam w szoku już nie ważne czy to chłopiec czy dziewczynka ważne że zdrowe Mój syn urodził się 9 sierpnia w nasza czwarta rocznice ślubu przez cc bo z córką też miałam cc.
      I w szpitalu położna mówi że ma dziwną głowe ze pośladkowe ułożenie było i dlatego było cięcie a ja się oburzyłam ze tak nie było ale ć z wariatka w dyskusję bd wchodzić mojego syna widziało tyle położnych lekarzy w szpitalu później lekarze w przychodni ale nikt nic mi nie mówił że coś z nim nie tak Tylko moja siostra mi mówiła że On jest jakiś dziwny ja jaki mama nie dopuszczałam tego do siebie nawet się z nią trochę posprzeczałam ale przy badaniu bioderek poprosiłam o usg głowki okazało się że ma komory powiększone to już był dla mnie jakiś koszmar później neurolog pojechaliśmy do Gliwic do Pana doktora wziął naszego syna ogląda bada przy czym siada i prosi męża żeby poszedł do okienka po skierowanie już w tedy wiedziałam że coś jest nie tak nasz Franek urodził się z kraniostenozą szwy czaszki miał zrosinięte dla tego jego główka miała taki kształt a nie inny syn przeszedł operacje w wieku 15 miesięcy kranioplastyke czaszki dziś na 4 lata jest wszystko na szczęście ok jesteśmy pod opieką wspaniałego lekarza dr.Larysza
      Ale miałam żal do lekarzy ze żadne tego nie zauważył a już na usgpowinnien lekarz to widzieć u Pani Leakrz widział coś czego niema a unas lekarze kompletnie nic nie zauważyli jest to przykre

      • Papillon
        • Papillon
        • Listopad 8, 2016
        Odpowiedz

        Współczuję Ci bo dowiedziec się później czegos takiego to szok, ale z drugiej strony pomyśl jak bardzo bys się denerwowała przez cała ciąże gdybyś wiedziała. Kurcze sama nie wiem co gorsze. A gdzie chodziłas do ginekologa?? bo piszesz ze byliście u lekarza w gliwicach a to u nas w miescie:)
        pozdrawiam serdecznie <3

          • Tola
          • Listopad 9, 2016
          Odpowiedz

          No właśnie nie wiadomo co gorsze może bym się powoli do tego przygotowała Wažne że u Ciebie jest wszystko w porządku Chodziłam do Knurowa do lekarza prenatalne miałam robione trzy raz przez mojego lekarza i raz poszłam sobie dodatkowo do innego lekarza oby dwoje są z Knurowa

          • Papillon
            • Papillon
            • Listopad 9, 2016

            nawet boję sie pomysleć który to lekarza z knurowa,ale teraz to już nie ważne. Ważne że z małym jest ok. Pozdrawiam Was serdecznie

  1. Odpowiedz

    Niestety, my też mieliśmy okazję przekonać się, że nie tak trudno trafić na lekarza buca :/

    • Papillon
      • Papillon
      • Październik 24, 2016
      Odpowiedz

      to są przykre chwile ale trzeba miec nadzieje że będzie lepiej :_

    • Ania
    • Listopad 20, 2016
    Odpowiedz

    Ja też kiedyś usłyszałam diagnozę ze mój syn prawdopodobnie będzie miał wodoglowie , nie będzie chodził a to tylko dlatego że wielu 9 miesięcy nie siedział jeszcze samodzielnie .To co przeżyłam wiem tylko Ja .Drugi bardzo przyjazny i miły Pan dr stwierdził ze mój synek jest po prostu małym leniuszkiem i będzie chodził na jesień .Zrobił mi niespodziankę w moje urodziny postawił pierwsze kroki mając 14 miesięcy. Dzisiaj ma 11 lat gra w pilke i jest bardzo przystojnym mlodziencem Niektórzy lekarze nie powinni nawet leczyć zwierząt. Wiec kochana glowka do gory Bruno jest slicznym zdrowym chłopcem ❤❤❤

    • Papillon
      • Papillon
      • Listopad 21, 2016
      Odpowiedz

      Oj wspólczuje 🙁 niektórzy lekarze to masakra, na szczęście że wszystko jest ok 🙂
      Dziękuje Ci i pozdrawiam Was mocno <3

    • Teresa Buk
    • Styczeń 10, 2018
    Odpowiedz

    Aby ustrzec się tego typu sytuacji warto korzystać z sprawdzonych punktów gdzie można wykonać tego typu specjalistyczne badanie. Jedną ze sprawdzonych osób, która się tym zajmuje jest dr Rozmus Warcholińska, wiele moich znajomych korzystało z jej usług i wszyscy byli zachwyceni profesjonalnym podejściem.

    • My Belle Papillon
      • My Belle Papillon
      • Luty 9, 2018
      Odpowiedz

      oczywiście zgadzam się z Tobą i też skorzystałam z tego miejsca z polecenia, jak sie niestety okazalo bardzo nieslusznie 🙁

Leave a Comment

Mama bliźniąt i całej zgrai zwierząt. Nasz dom to istny huragan...dwoje dzieci , siedem psów i dwa koty to mieszanka wybuchowa, ale jest wesoło. Zapraszamy do Naszego swiata:)

zBLOGowani.pl

Instagram

  • Witajcie kochani ❤️😍 czy u Was tez było tak ciepło dziś ??? Pogoda nas rozpieszcza, dzieki temu chyba tez moje samopoczucie dzisiaj było rewelacyjne ☀️☀️☀️ na blogu czeka Was jeszcze wakacyjny wpis o moich odczuciach po naszej pierwszej wizycie w Chorwacji. Sama jestem ciekawa jakie są Wasze ??? Pokochaliście od pierwszego wejrzenia ???? Wpadajcie na bloga przeczytać jak nam się podobało 😘😘😘 #newpost #croatia2018 #myson#motherhood #purehappiness #happy #vacation #holidays #polishgirl #polishboy #ig_croatia #mothercare #jestembojestes #mybaby #babyboy #igboy #ig_kids
  • Moje magiczne dzieci skończyły wczoraj 9 lat!! Dacie wiare?? 9 lat? Kiedy to zleciało 😭chciałabym życzyć im w zasadzie tylko jednego zeby były szczęśliwymi dziećmi a kiedyś szczęśliwymi ludźmi❤️❤️ maja szczęśliwa datę urodzenia czyli 09.09.2009 a wczoraj skończyły 9 lat. Wierze w to ze zawsze szczęście będzie im w życiu towarzyszyć ❤️❤️❤️ #happygirl #happyboy #happybday #sisterslove❤️ #igerspoland #ig_kids #mylove❤️ #ig_photostars #ig_kidsphoto #ig_today
  • Dzisiaj byla burza i chłodny bardzo dzień. Nie sadzilam ze jednego dnia może być 36 stopni a drugiego 20 🙈🙈🙈 jutro znowu ma być  mega gorąco. Całe szczęście bo jutro żegnamy już Chorwacje. Kończy się laba i ciepełko. Czas wracac do domu. A od wrzesnia czeka nas kolejna wielka przygoda 🙈😍❤️⛈ #croatia #holiday #vacations #myfamily #myholeworld #myeverything #husband #mykids #boyslove #sisterhood #mybabygirl #mybabyboy #pooltime #water #beautifullmoments #bestmoments #loveislove
  • Muszę przyznać ze zachody słońca są tu zachwycające 🌅🌅🌅 Dzisiaj padam na twarz 🤦🏻‍♀️🤦🏻‍♀️🤦🏻‍♀️ Spokojnej nocy 😘😘😘 #sunsetinthecity #holiday #croatia #ig_photostars #ig_kids #motherhood #mykids #proudmom #momof3 #mylife #mommy #polishgirl #polishmom #brunette
  • Dzień dobry wszystkim ☀️☀️☀️
Jak mija Wam ten piękny poranek ???? Nasze wakacje pomału dobiegają konca. Co prawda jeszcze trzy dni przed nami ale mi już pomału zal 😩😩 Cudowne bezteoskie wakacje. Bezcenny rodzinny czas. Ale chętnie wrocimy do domu. Nowa szkoła, nowe wyzwania. Będzie super. 
Tymczasem cieszymy się ostatnimi chwilami w tym pięknym miejscu☀️☀️☀️ Miłego dnia kochani ☀️ #camplife #familytime #longtrip #happylife #croatia #sister #brother #sisterslove❤️ #twins #ig_kids #photoofday #ig_photostars #ig_kidsphoto
  • Hejka kochani ☀️🍌🍋 jestwsmy tu już 10 dni  mi się wciąż nie znudziło. Jest gorąco jak w piekle ale na wakacjach ma tak wlasnie być. Kocham ten stan ☀️☀️☀️ Milego dnia☀️☀️☀️ #happyholidays #kidsroom #brotherhood #sisterhood #matchymatchy #wakacje #chorwacja2018 #croatia #bestmoments #mykids #happypeople #yellow #ball

Follow Me!

}